Biznes · Quilt · Sewing · zdrowie

Hashimoto, Lucit i dieta dr. Dąbrowskiej

Dawno mnie nie było na blogu. Dałam sobie ostatnio na luz. Na początku września zrobiłam wyniki krwi i okazało się, że są dosyć niepokojące. Zapędziłam się w natłoku obowiązków i w dążeniu do tego, by być fajną mamą/żoną/gospodynią i to w dodatku z pasją z której mogłaby żyć.

Podniesiony cholesterol LDL, cukier na granicy insulinooporności, przeciwciała tarczycy liczone w tysiącach oraz zmiany na USG. Wyrok? Hashimoto.

Na początku zezłościłam się na moja endo, która na razie kazała obserwować i spróbować alternatywnych środków, a nie leczyć. Myślałam, że im wcześniej leczona będzie choroba, tym większa szansa na wyleczenie. Nic bardziej mylnego. Po powrocie z wizyty na trzy dni zaszyłam się przed komputerem wertując niezliczone ilości stron informacyjnych, poradników blogów, a nawet fanpage’y.

Okazało się, że wielu moich znajomych jest chorych lub ma bliskiego chorego na tą przypadłość. Leczeni, nie leczeni, wspólnym mianownikiem tych osób okazuje się cukier+gluten.

Po przeczytaniu tych wszystkich materiałów, zaczęłam w końcu się domyślać skąd we mnie takie zmęczenie i choroby. Szybko postanowiłam zrezygnować z glutenu, ale okazało się to nie łatwe. Trafiłam również na wzmianki o tym, że ludzie poszczący na diecie dr. Ewy Dąbrowskiej ulegają wyleczeniu z niektórych przypadłości. Kupiłam książkę w której znalazłam informację o wyleczonym mężczyźnie chorującym wcześniej na Hashimoto. Przygotowywałam się do postu 3 dni.

Decyzja okazała się trafiona w dychę. Post miał trudne początki, ale nie dałam się złamać. Z uwagi jednak na niedobory wit. D3 nie mogłam pościć dłużej niż 14 dni. Obecnie skończyłam etap wychodzenia z postu i rozpoczynam proces ketoadaptacji do diety ketogenicznej.

Post oczyścił moje ciało i umysł. Poczułam jakby jakaś uciskająca opaska spadła z mojego mózgu i wszystko się rozjaśniło. Nastąpił przypływ energii. Straciłam 5 kilogramów, ale bez efektu zwisającej skóry. Ciało jest prężne, umysł bystry, a jak wyniki? Tego dowiem się na przełomie roku, bo mam umówioną wizytę. Do tego czasu chcę jeszcze raz wejść w ketozę, by się oczyścić.

Ketoza to stan gojenia, leczenia, kojenia. Organizm po ucięciu źródełka cukrów, usuwa martwe tkanki na skutek niedoboru glukozy, którą zazwyczaj się żywi. Warto poczytać na ten temat.

Na skutek keto „haju” powstała nazwa marki którą chciałabym rozwinąć. logo1

Na chwilę obecną nie mam szczególnego parcia, po prostu potrzebuję wszywek do moich quiltów, dlatego po burzy mózgów została ze mną nazwa Lucit i nowy fanpage oraz strona www.

Nie jestem specjalistką, miło by mi było gdyby ktoś odwiedził moja stronę na „fejsbuku” i zasugerował czego jeszcze brakuje.

Ale to na razie nie ważne. Niedługą przyjdą moje nowe wszywki, którymi będę się dzielić 🙂

A tymczasem wrzucam kilka foci nowopowstałych kołder.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s